Menu

W poczuciu obowiązku uczczenia pamięci walczących za Ojczyznę i złożenia im hołdu przedstawiciele samorządu pielęgniarek i położnych uczestniczyć będą w uroczystych obchodach 76. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z niemieckimi wojskami nierówną walkę, której celem było wyzwolenie Warszawy, a w ślad za tym niepodległa Polska. Powstanie pochłonęło ok. 18 tys. powstańców oraz ok. 180 tys. ludności cywilnej.

Program obchodów 76. rocznicy Powstania Warszawskiego tutaj

Na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego znajdą Państwo archiwum historii mówionej uczestników Powstania a wśród niej wspomnienia m.in Janiny Abramowskiej, z domu Tokarska, urodzonej 21 maja 1925 rok w Warszawie. Pseudonim „Nina”, sanitariuszka w Batalionie „Kiliński”, oto jeden z fragmentów jej wypowiedzi:

„Chodziłyśmy jako łączniczki z Poczty Głównej na Powiśle, tam był ostrzał. Stanął pociąg taki i z tego strzelano, Niemcy strzelali. Więc myśmy tam były łączniczkami, jak przenieśli mnie do plutonu no to chodziłam na akcje z nimi, z chłopcami naszymi.
Jedna nasza akcja była na Górskiego. Na Górskiego było liceum i myśmy tam mieszkali na kwaterze. Tam [byliśmy] kilka dni, później nas zmienili i na… Tam zaczęli nas bombardować, więc mówili: „Dziewczyny na drugą stronę.” Na drugą stronę Górskiego. […] Tam [też] zaczęli nas bombardować, ale oni bombardowali nisko. […] Poszły, rów zrobiły te bomby i Niemcy zaczęli przeskakiwać. Nasi chłopcy zaczęli strzelać. Postrzelili Niemca, dostał w kolano. „Zrób mu opatrunek.” Widzę, on się cały trzęsie. A moje chłopaki mówią, jeden znał dobrze niemiecki, żeby on się nie denerwował. To [byli] kulturalni ludzie. Oni to nas pod ściany stawiali, a tu kulturalni ludzie byli. No zrobiłam mu ten opatrunek, wzięliśmy go do niewoli. Tego Niemca, na Górskiego właśnie.
Jeszcze taką babcię miałam. Z daleka od Nowego Światu, od Tamki szli Niemcy po tamtej stronie. Nawet mój kolega zginął po jednej stronie Nowego Światu, a Niemcy byli po drugiej od Tamki. I on na balkonie strzelał, dostał w krtań, udusił się po prostu. Stamtąd uciekała babcia jak Niemcy nacierali, od Ordynackiej. „Padnij!” krzyczymy. Babcia: „Bracia nie strzelajcie!” „Padnij!” „Bracia nie strzelajcie!” No i nagle trzask. Dostała w nogę. Leży. My chcemy iść, ale to [byśmy się dostały] pod karabin maszynowy z tą koleżanką. Mój dowódca się nie zgadza: „Prosto idziecie pod karabin!”. Oni w nią walili od tyłu, a wy idziecie do przodu. No więc z boku nas przesadził… i jakieś przejście było. Myśmy ją wzięli pod ręce, przeprowadzili, ale została pierzyna. Musiałyśmy się schylać żeby ją doprowadzić do nas i pierzyny nie mogłyśmy zabrać. Obiecałam jej, że w nocy przyniosę. Akurat już byliśmy chyba ze trzy dni w akcji i nas inny jakiś pluton zmienił. Mieliśmy szpital… była łaźnia na Chmielnej i tam zrobili szpitalik taki. I tam tą babcię zanieśliśmy. Miałam jej tam tą pierzynę przynieść. Niestety nie przyniosłam, bo nas wycofali stamtąd. Z resztą nie wiem czy mój dowódca by mnie puścił w stronę Niemców po tę pierzynę.”

Cała relacja tutaj

Pin It on Pinterest

Podziel się!

Poinformuj swoich znajomych!